Majówkowy Dolny Śląsk :)

Wróciłam wczoraj, ale jakoś niespecjalnie miałam ochotę na pisanie. Tu pogoda ponoć świetna, na południu Polski padało, mżyło, grzmiało, wiało- niektórzy zostaliby w domu i tyle. Ale nie ja.

Bieganie 

Jak postanowię to nie ma mocnych - prawie 4km pokonane w niezbyt sprzyjających warunkach - zwykle biegam po płaskim terenie, wieczorem, gdy raczej nie wieje i jest dość ciepło. Tym razem wybrałam się rano, bez śniadania (chciałam sprawdzić, czy faktycznie jest tak megawygodnie jak niektórzy twierdzą) w terenie lekko (jak dla mnie mega) górzystym, ciśnienie inne, deszczyk siąpiący, wiatr chcący urwać uszy. Po drodze miałam piękne widoki i nawet sarenki udało mi się złapać, ale zdjęcie wyszło bardzo kiepskie z powodu a) odległości dzielących mnie od tych płochliwych cudów natury  b)zacinającego prosto na telefon deszczu.

Te białe tyłeczki to naprawdę sarenki :)


Wroclove 

Wypad z siostrą na Dolny Śląsk i zero Wrocławia? Niemożliwe! Ostrów Tumski lekko deszczowy się wydawał, więc odpuściłyśmy, ale to na pewno nie był nasz ostatni wyjazd w te tereny, więc nic straconego! :)
Jak zwykle musiałam zrobić krasnalkowe zdjęcia, a że zwykle rozwalam kasę raz dwa, to wybór padł na bogatego skrzata:



Próbowałam zabrać mu kasę, ale nie oddał ;) 


Trzeba przyznać, że we Wro mieliśmy najładniejszą pogodę. Twoja stara... restauracja, niestety została już tylko na zdjęciach sprzed dwóch lat :
Kurna Chata jednak trzyma się świetnie i nadal serwuje porcje jak dla pułku wojska :)

Zdjęcia poniżej autorstwa mojej siostry - miała strasznie trudne warunki atmosferyczne tym razem :)












W tych kilku zdjęciach zawiera się chyba nasza cała wycieczka- Ogród Japoński jak zwykle wyglądał cudownie. Ogólnie chyba się podobało :)



Zamek Książ

Wałbrzych pięknem nie powala, to fakt. Warto jednak odwiedzić Zamek Książ i Palmiarnię :)
Nam wyszedł całkiem sążny spacer, bo skręciliśmy nie tam gdzie trzeba i hasaliśmy po haszczach i krzaczorach, ale ruch to zdrowie, więc drepting uznaję za udany. Pomijam tutaj bandę "wsiunów" nieumiejących się zachować. To tacy ludzie z cyklu "niewyżyte nastolatki 30 lat później".





















Jak widać mieliśmy odrobinę wiosny ukrytej w kolorowych kwiatach :)

Góry Sowie

Spacer z cyklu raz dwa trzy i na górze jesteś Ty. Tym razem mgła paskudna, widoczność prawie zerowa. Mam na to dowody:
















Początek sezonu, czyli grochówka za darmo i wojska Pruskie (choć dla mnie wyglądają jak napoleońskie) nie zostały uwiecznione, ale uwierzcie  na słowo.

I to chyba już koniec majówki -  lecę pobiegać po moich nizinach  :) 


kawałek z wyjazdu (bo jakiś musi być):



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz