Jak można poznać samego siebie?

Nie przez obserwację, ale przez działanie ... -  słowa te kołyszą mi się teraz w głowie.


Długo mnie tu nie było. Najpierw problemy z Internetem, potem ogólne zmęczenie, zniechęcenie, zwątpienie.
Ostatnio dużo wątpię. Chyba mam problem z określeniem kierunku, w którym chcę podążać. Chcę czy powinnam? Nieważne, jakiś trzeba obrać.


Dziś mam "obniżony nastrój", tak już trochę zaczyna śmierdzieć depresją. Zastanawiam się w jakim celu piszę tutaj cokolwiek, skoro nie wiem o czym pisać. Skoro nie wiem do kogo pisać. Skoro nie wiem po co.
Podobnie z całą moją postacią - nie wiem co robię dobrze. Mówili, że robię dobre zdjęcia, że świetnie piszę. Gdyby tak było- płaciliby mi za to. A tak nie było. Fuksem dorobiłam się dwóch wystaw - Bruksela ujrzała moje zdjęcia tylko dzięki kasie z UE.


Nie robię na drutach, nie szydełkuję, nie szyję, nie tworzę biżuterii. Moje torty i inne wypieki nie są rozchwytywane i pożądane - spadają mi z rusztu w piekarniku i w ten sposób przeżywają swoje aborcje. Moje teksty nie są tak wybitne, by ktokolwiek mi za nie zapłacił. Nie znam tak świetnie języka by móc cokolwiek tłumaczyć nawet za przysłowiową złotówkę. Udzielam korków i na tym zarabiam, bo nikt nie wie, że tak naprawdę, moim zdaniem, nie robię tego tak dobrze, jak powinnam.

Zastanawiam się, jak niektórym ludziom udało się np. zarabiać na robieniu zdjęć ślubnych, skoro ich kadry i ostrość sprawiają, że trzyletnie dziecko telefonem zrobiłoby lepsze zdjęcie. Obserwuję tych ludzi, kolejne dzieła przez nich sfotoszopowane i krew mnie zalewa, bo, dlaczego, do jasnej choinki, mi się nie udało?
Kiedy odkryję to, w czym jestem dobra i zacznę na czymś zarabiać?

Przecież musi być coś takiego, to niemożliwe, bym nie miała chociaż jednej umiejętności!
Jest to możliwe?
Niby każdy ma jakiś talent...
A co jeśli dla mnie zabrakło ?
Albo nie dostrzegłam go w porę i uciekł, zmarniał, umarł, słowem-nie ma go?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz