Baba w kuchni - mazurek w salonie

Pomijając fakt, że naprawdę nie miałam kiedy tu zajrzeć w końcu kilka słów skrobnę. Jestem u rodziców, nadrabiam przepisywanie notatek z Historii Ameryki Łacińskiej i olśniło mnie, że przecież mam bloga.

Dziś wszyscy piszą sms-y i spamują wszędzie gdzie się da, że jutro święta, Wesołe Alleluja i inne takie. Korzystam z chwili wolnego - dom z grubsza posprzątałam resztę zostawiłam na "jak wrócę od rodziców". W ten sposób nie padnę na twarz a będzie lśniło :)

Wczoraj z Padlinką urządziłyśmy harce w jej kuchni i oto efekty:




Prawa część jest moja i zabrałam ją do rodziców i wygląda teraz tak:


Drugi mazur został przygotowany dla przyszłych teściów Padlinki i jej mamusi :)




Tak, wiem powinnyśmy zrobić dwa osobne, ale nie wpadłyśmy na to. Biorąc pod uwagę, że to nasze pierwsze dzieła wielkanocne jest i tak cudownie :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz